
Pod koniec sierpnia na stadionie Roland-Garros w Paryżu odbyła się konferencja francuskich przedsiębiorców (La REF 2026). Jedną z osób, która na niej wystąpiła, była Ursula von der Leyen.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej mówiła m.in. o potencjale oszczędności Europejczyków dla rozwoju unijnej gospodarki. „Europa ma oszczędności. Niestety, te oszczędności pozostają niewykorzystane. Dziś 10 bilionów euro oszczędności gospodarstw domowych znajduje się na rachunkach bankowych” – stwierdziła.
Jej słowa nie przeszły bez echa. Odniósł się do nich m.in. Włodzimierz Skalik. Poseł Konfederacji Korony Polskiej napisał na platformie X, że „Bruksela chce »uruchomić « ponad 10 bilionów euro prywatnych oszczędności Europejczyków i skierować je na europejskie inwestycje”. Według polityka miało to oznaczać, że władze UE chcą decydować o środkach, które należą do obywateli państw Unii („Nie ich pieniądze, nie ich decyzja!”).
Wpis o podobnej treści znajdziemy także na profilu Oskara Szafarowicza, działacza PiS. Takie komentarze wynikają jednak z błędnej interpretacji słów Ursuli von der Leyen.
Dyskusja wokół UOI
Włodzimierz Skalik i Oskar Szafarowicz to nie pierwsi politycy, którzy oskarżają Unię Europejską o chęć skorzystania bez pozwolenia z naszych prywatnych oszczędności. W zeszłym roku w podobnym tonie wypowiadał się również Paweł Usiądek z Konfederacji.
Wszyscy trzej odwołują się do strategii na rzecz Unii Oszczędności i Inwestycji (UOI), którą Komisja Europejska (KE) przyjęła w marcu 2025 roku.
Celem strategii jest zwiększenie roli prywatnych podmiotów w finansowaniu unijnych inwestycji. Z jednej strony ma to wzmocnić unijną gospodarkę, a z drugiej – pozwolić pomnożyć kapitał mieszkańców Unii.
UOI ma wprowadzić system zachęt dla obywateli do oszczędzania na rynkach kapitałowych, wdrożyć przepisy deregulacyjne, by ułatwić zarządzanie pieniędzmi między państwami, a także ułatwić dostęp do kapitału dla małych i średnich przedsiębiorstw. Celem strategii jest również zapewnienie równego traktowania uczestników rynku finansowego, niezależnie od ich lokalizacji w UE.
Wszystko dobrowolne
Mimo że założenia UOI wynikają z chęci bardziej efektywnego wykorzystania prywatnych oszczędności, w strategii nie ma mowy o przymusowych mechanizmach inwestycji.
Jeszcze w 2025 roku, gdy Komisja Europejska po raz pierwszy przedstawiła projekt, podkreślano, że obywatele Unii będą mieli dalej pełną kontrolę nad swoimi pieniędzmi.
„Obywatele mają pełną swobodę inwestowania na podstawie własnych wyborów: zawsze będą mieli całkowitą kontrolę nad tym, gdzie chcą przechowywać swoje pieniądze i na co je przeznaczyć. Celem Unii Oszczędności i Inwestycji jest stworzenie bardziej sprzyjającego i korzystnego otoczenia dla obywateli, którzy pragną inwestować na rynkach finansowych, co umożliwi im lepszy dostęp do możliwości w zakresie produktywnych inwestycji” – czytamy w zakładadce „Pytania i odpowiedzi dotyczące unii oszczędności i inwestycji”