Ostatnio w serwisach społecznościowych widzimy wiele wpisów (np. 1, 2, 3, 4) dotyczących zmian dokonanych przez Królewski Niderlandzki Instytut Meteorologiczny (KNMI). Część z nich zdobywa duże zasięgi. Działania KNMI skomentował m.in. Krzysztof Mulawa – poseł Konfederacji z Siedlec.
Polityk przekonywał, że KNMI „wymazało” kilkanaście fal upałów z przeszłości. Miało to służyć temu, by „współczesne ocieplenie wyglądało na bardziej dramatyczne”. Swój wpis uzupełnił porównaniem dwóch map z prognoz pogody, przedstawiających podobne temperatury, jednak w różny sposób: na jednej, podobno z 1998 roku, dominuje zieleń, a na drugiej, z 2023 roku, czerwień.
Jak tłumaczyliśmy w innej analizie, takie zestawienie obrazów służy czasem jako dowód na to, że obecnie nie mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, a jedynie z coraz bardziej dramatyczną opowieścią o wysokich temperaturach. Obydwie mapy pochodzą jednak z podobnego czasu – jedna z 2016 roku, a druga z 2023 roku. Różnica w wizualizacji danych może wynikać z różnych praktyk dwóch stacji telewizyjnych. A o co chodzi z rzekomymi manipulacjami KNMI?
Pomiary temperatur zmieniają się w czasie
Królewski Niderlandzki Instytut Meteorologiczny to państwowy instytut badawczy zajmujący się meteorologią, klimatologią i sejsmologią. W 2016 i 2026 roku KNMI dokonało ujednorodnienia pomiarów temperatur z minionych lat (1, 2) .
Holenderscy meteorolodzy z KNMI wykonują codzienne pomiary temperatur w 5 głównych stacjach meteorologicznych. Na przestrzeni czasu monitoring pogody ewoluuje. Każda z 5 głównych stacji meteorologicznych w Holandii uległa unowocześnieniu lub została przeniesiona z jednego miejsca na drugie.
Przykładowo stacja Maastricht, kiedyś znajdująca się w mieście, aktualnie zlokalizowana jest w pobliżu lotniska (s. 13). Pomiary temperatury w tej stacji były wykonywane 20 metrów nad poziomem gruntu, a następnie 2,2 metra. Około lat 60. standardowy poziom pomiaru temperatury obniżono do 1,5 metra (s. 24).
Inną stację, De Bilt, w latach 50. przeniesiono z terenu osłoniętego budynkami i roślinami na teren otwarty. Wymieniono również osłonę meteorologiczną – z wiaty, na klatkę Stevensona.
Z badania opublikowanego w czasopiśmie „Meteorologica” wynika, że w wiacie w De Bilt sprzed 1950 roku, na bardziej zamkniętej przestrzeni, odnotowywano wyższe temperatury maksymalne niż w klatce Stevensona. Różnice te mogły wahać się między 1,2°C a 2,2°C. Dlatego w ramach ujednorodnienia danych obniżono odczyty sprzed 1950 roku.
Homogenizacja danych – zwykła procedura naukowa
Właśnie ze względu na opisane wyżej zmiany w infrastrukturze i narzędziach meteorologicznych, KNMI w 2016 roku podjęło się ujednorodnienia serii pomiarów temperatur dla 5 głównych stacji w kraju. Ujednorodnienie nazywane jest też w nauce homogenizacją danych.
Homogenizacja danych w kontekście zmian klimatu rodziła mity już ponad 10 lat temu. Artykuł portalu Nauka o klimacie, powstały we współpracy z prof. Szymonem Malinowskim, mówi o rzekomym fałszowaniu temperatur i danych o klimacie przez instytucje tj. Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) i Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA).
Homogenizacja jest kluczowym procesem eliminującym niejednorodność pomiarów w nauce. Metoda ta pomaga wypracować wnioski pozbawione licznych błędów i dostrzec realne zmiany pogodowe na przestrzeni wielu lat.
Czytamy o tym w jednym z najnowszych artykułów Nauki o klimacie: „Homogenizacja jest niezbędna, gdy pomiary przeprowadzane są przez dłuższy okres (a przy badaniach klimatu, jak wiemy, interesują nas zmiany zachodzące przez dekady i stulecia) i zdarza się, że zmieni się sposób, w jaki te pomiary są przeprowadzane”.
Naukowcy proponują dokładniejsze obliczenia
Artykuł naukowy opublikowany kilka lat po ujednorodnieniu danych dokonanym przez Królewski Niderlandzki Instytut Meteorologiczny (KNMI) zawierał krytyczną analizę obliczeń. Autorzy zaproponowali własny, dokładniejszy sposób homogenizacji, nie negując sensu tego zabiegu.
Badacze zauważyli, że użycie jednej stacji jako punktu odniesienia dla De Bilt (stacji Eelde) powoduje znaczne odchylenia w statystykach. Skrytykowali również krótki okres referencyjny stosowany przez KNMI. Autorzy, bazując na swoich badaniach, doszli do wniosku, że użycie dłuższego okresu odniesienia (168 miesięcy zamiast 56) daje bardziej wiarygodne wyniki.
W styczniu bieżącego roku KNMI poinformowało, że najnowsze badania dały podstawy do tego, aby zaktualizować ujednorodnienie danych o temperaturach w Holandii. Z raportu KNMI wynika, że przed pierwszą homogenizacją uznawano 23 fale upałów w latach 1901–1950. Po pierwszej homogenizacji ich liczba wynosiła 7, po drugiej 14 (s. 41).
Instytut Meteorologiczny zauważa, że fale upałów są bardzo wrażliwe na małe zmiany. Przykładowo, jeśli w ciągu jednego dnia temperatura zmieni się z 29,9°C na 30,0°C lub odwrotnie, może to decydować o tym, czy mamy do czynienia z falą upałów, czy nie.
Zmiana była jawna i uzasadniona
Krzysztof Mulawa twierdzi, że Instytut Meteorologiczny w Holandii obniżył historyczne temperatury z lat 1901–1950 nawet o 1,9°C. Raport KNMI wskazuje, że w wyniku procesu ujednorodnienia rzeczywiście usunięto niejednorodność temperatury sprzed 1951 roku, ponieważ homogenizacja wykazała, że najwyższa wartość temperatury była maksymalnie około 1,9°C za wysoka (s. 25). Warto przy tym zaznaczyć – korekta dotyczyła najwyższych wartości temperatur, a nie wszystkich wartości przez okres 50 lat.
We wpisie polityka czytamy również, że KNMI „wymazało” 16 z 23 fal upałów i że „po cichu przywróciło część usuniętych rekordów”. KNMI jednak wprost komunikuje o wprowadzanych zmianach i nie robi tego „po cichu”, jak twierdzi poseł Mulawa. Zmiany te wynikały z konieczności uwzględnienia zmian sposobu pomiarów temperatur w obliczeniach, a nie z chęci manipulacji wnioskami.
Cały wpis Krzysztofa Mulawy utrzymany jest w tonie wykrycia spisku, który ma na celu przekonanie nas, że mamy do czynienia z ociepleniem klimatu. To jednak błędny wniosek wyciągnięty z faktu, że KNMI dokonał homogenizacji pomiarów temperatur. Wszystkie te zmiany były jawne i nie wpłynęły na ogólny wniosek o postępującym globalnym ociepleniu.
Uwaga na dezinformację w dziedzinie klimatu
Fałsze i manipulacje (np. 1, 2, 3) pojawiające się w kontekście homogenizacji dokonanej przez KNMI, wzięło już pod lupę kilku ekspertów. Zrobił to m.in. serwis Nauka o klimacie w konsultacji z fizyczką atmosfery – dr Aleksandrą Kardaś, zespół factcheckingowy Niemieckiej Agencji Prasowej – sygnatariusza IFCN. Do wątku odniósł się również Jakub Wiech – redaktor naczelny serwisu Energetyka24, prawnik, dziennikarz.
Zmieniający się klimat i większa liczba fali upałów to fakt, nie opinia. Wskazują na to dane zebrane w holenderskich stacjach meteorologicznych oraz inne źródła, na przykład dane Międzynarodowego Zespołu ds. Klimatu (IPCC). W raporcie IPCC czytamy, że globalna temperatura Ziemi w latach 2011-2020 była wyższa o 1,1°C niż w latach 1850–1900, czyli w okresie przedprzemysłowym (s. 10). Ujednorodnienie danych przez KNMI nie zmieniło więc długoterminowych wniosków o zmieniającym się klimacie.
Wiele osób ze świata polityki podważa wiedzę, jakiej dostarcza nam nauka (np. 1, 2, 3, 4). Dzieje się to przede wszystkim w obszarze zdrowia i klimatu. Przyroda i ludzie odczuwają szereg skutków globalnego ocieplenia. Są to m.in. szkody w rolnictwie, deficyt wody, wymieranie zwierząt wodnych i lądowych, większa zachorowalność i śmiertelność ludzi (s. 5–7). Ignorowanie i podważanie tych faktów przy pomocy manipulacji nie zmieni skutków globalnego ocieplenia.
Powinniśmy być szczególnie ostrożni na tezy stawiane w kontekście klimatu. Badania klimatu dostarczają nam wiedzy m.in. o zagrożeniach, w obliczu których staje każdy człowiek. Dotyczy to więc bezpośrednio nas i naszej bezpiecznej przyszłości.
Sięgaj po sprawdzone źródła wiedzy, media odwołujące się do faktów oraz swoje krytyczne myślenie.