
W nocy z 19 na 20 sierpnia 2025 roku niezidentyfikowany obiekt spadł na pole kukurydzy w miejscowości Osiny (pow. łukowski) i eksplodował. Bilans strat to wybitne okna i uszkodzone drzwi w trzech budynkach mieszkalnych oraz dwóch gospodarczych.
Jeszcze tego samego dnia minister obrony narodowej stwierdził, że była to „prowokacja Federacji Rosyjskiej”, a obiekt, który eksplodował, to „rosyjski dron”. Osoby znane z promowania antyukraińskiej propagandy przekonywały jednak, że mamy do czynienia z prowokacją ukraińską.
Antyukraińskie konta tworzą teorie na temat eksplozji
Jedna z takich osób, Piotr Panasiuk, na podstawie zdjęcia znalezionego na miejscu silnika rozpoznała, że to rosyjski dron Geran. Skoro jednak Ukraińcy „posiadają dziesiątki zdobycznych Geranów”, to zdaniem Panasiuka najprawdopodobniej wykorzystali je do prowokacji, by „wprowadzić Polskę do wojny”.
Inną teorię przedstawiło rozsiewające w przeszłości fałszywe informacje i antyukraińskie treści konto na X, Ministerstwo Prawdy. Silnik ze zdjęcia zidentyfikowało jako chiński model DLA360. Te silniki rzekomo „były wysyłane na Ukrainę do października 2023 dla ukraińskich dronów”.
Taka wersja historii zdobyła popularność – oryginalny wpis w serwisie X zebrał 150 tys. wyświetleń. Tiktok innego konta na ten temat wyświetlono ponad 150 tys. razy. Teorię powielił na Facebooku także publikujący w przeszłości różne fałszywe informacje Krzysztof „Ator” Woźniak (np. 1, 2, 3) – zdobył w ten sposób prawie 1 mln wyświetleń.
Brak wiarygodnych źródeł potwierdzających tezę posła
Być może z tymi i podobnymi teoriami spotkał się Jacek Wilk, w przeszłości poseł Konfederacji Wolność i Niepodległości, dziś członek Konfederacji Korony Polskiej. W jednym z wpisów na platformie X polityk stwierdził [pisownia oryginalna] „to miał być rosyjski dron, a znów okazał się ruski – czyli UKRAIŃSKI”.
Nie wiemy dokładnie, skąd wzięło się takie przekonanie u byłego posła, bo mimo pytań zadawanych mu w komentarzach (np. 1, 2, 3) nie wskazał dowodów na to twierdzenie. Żadne wiarygodne źródło nie potwierdza jednak informacji, którą przekazał polityk. To wystarczający powód, by ocenić jego wypowiedź jako fałsz.
Śledztwo w sprawie wydarzeń w Osinach prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. W komentarzu dla Demagoga rzecznik prasowa prokuratury przekazała, że żadne dowody zgromadzone do tej pory w śledztwie nie wskazują na to, aby był to dron ukraiński.
O czym świadczy chiński silnik?
Jak wspomnieliśmy, rozpowszechniana w mediach społecznościowych teoria łącząca drona, który rozbił się w Osinach, z Ukrainą, wskazuje na chińskie pochodzenie odnalezionego silnika (np. 1, 2, 3). Zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. pil. Dariusz Malinowski przekazał, że rzeczywiście ten silnik został wyprodukowany w Chinach.
Czy musi to oznaczać, że w takim razie dron został wyprodukowany w Ukrainie? Wiedząc, że silniki z Chin są wykorzystywane do produkcji dronów w Rosji, można w to wątpić. Wykorzystanie takiego silnika może świadczyć o rosyjskim pochodzeniu drona.
Już w październiku 2024 roku amerykański Departament Skarbu informował, że firma Xiamen Limbach Aircraft Engine Co., Ltd. produkuje silnik L550E na potrzeby rosyjskich dronów dalekiego zasięgu Garpija.
Z kolei w sierpniu tego roku ukraiński zespół analityków Frontelligence Insight opisał, jak Rosja wykorzystuje części z Chin do produkcji latającego „wabika” – Gerbery. Zadaniem tej maszyny jest odciąganie uwagi ukraińskiej obrony powietrznej np. od groźnych irańskich Shahedów (produkowanych w Rosji pod nazwą Geran).
Co mogło być celem drona?
Do tej pory nie wiemy, jaki dokładnie obiekt rozbił się na terytorium Polski i jaki był jego cel. Wiemy jednak, że w przeszłości rosyjskie drony rozbijały się na terytoriach wielu państw, m.in.: Mołdawii, Rumunii, Litwy i Łotwy. W przypadku pierwszych trzech państw był to Shahed, a w przypadku Litwy – Gerbera.
Po incydencie we wrześniu 2024 roku łotewska armia wyjaśniała, że celem drona nie było terytorium Łotwy, lecz Ukrainy. Podobnie było w przypadku Shaheda, który rozbił się w Mołdawii.
Być może celem ataku obiektu, który rozbił się w Polsce, również miała być Ukraina. Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Teofil Bartoszewski na podstawie nieoficjalnych informacji przekazał, że „był to rosyjski dron, który przeleciał przez terytorium Ukrainy”.
Na Litwie, gdzie rozbiła się Gerbera, zwracano uwagę, że poza rozpraszaniem systemów obrony, może ona także wykonywać zadania rozpoznawcze. Portal Obronny z kolei zwraca uwagę na możliwość przenoszenia przez Gerbery małych ładunków wybuchowych, które – szczególnie odnalezione przez cywila – mogą działać jak miny-pułapki.
Ukraiński dron rozbił się w Estonii
25 sierpnia na terytorium Estonii odnaleziono części drona bojowego. Estońska Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO) wstępnie twierdzi, że był to ukraiński obiekt, który zmierzał do celu w Rosji, ale zboczył z kursu wskutek zagłuszania sygnału GPS.
Estońskie służby łączą to zdarzenie z atakami ukraińskich dronów na rosyjskie cele, które miały miejsce w ostatni weekend. Jak donosi Ośrodek Studiów Wschodnich, 24 sierpnia rzekomo została uszkodzona instalacja do przetwórstwa kondensatu gazowego w porcie w Ust-Łudze, koło Petersburga, a więc niedaleko granicy z Estonią.
To zdarzenie wykorzystuje się obecnie jako argument za tezą, że dron, który rozbił się w Osinach, nie był rosyjski, lecz ukraiński (np. 1, 2, 3). Jednak fakt, że prawdopodobnie ukraiński dron rozbił się w Estonii, nie oznacza, że dron, który rozbił się w Polsce, również był ukraiński. Nie potwierdza tego żadne wiarygodne źródło. Prokuratura badająca sprawę nie ustaliła żadnych faktów, które mogłyby prowadzić do wniosku, że dron, który rozbił się w Osinach, był ukraiński.